× Tutaj możesz dyskutować z innymi użytkownikami forum na tematy związane z wyjazdem do Kanady. Możesz też zadawać pytania i tworzyć nowe tematy.

Topic-icon Zamki z piasku

  • Preryjny
  • Preryjny Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Platynowy forowicz
  • prairie seer
Więcej
3 lata 10 miesiąc temu #37940 przez Preryjny

Kolejna lekcja/refleksja dotyczaca "nowej fali". Wbrew temu, ze nowo-przyjezdzajacy maja wiekszy potencjal niz emigracja jakiejkolwiek dotad generacji, czesto brakuje determinacji ,perspektywy i mentalnej wytrzymalosci . Przygoda z pracujacymi wakacjami i "moze cos sie uda", ale dokladnie nie wiadomo co.

Stworzenie sobie zycia w nowym kraju to jest bardzo powazne dlugoterminowe przedsiewziecie. Radzilbym nie mylic impulsywnych marzen z planem do zrealizowania, a takze nie zabierac czasu innych na prozno. Dlatego ,ze otrzymaliscie POELOI, nie jestescie ani wspaniali, ani szczegolni, ani tez nikomu nie zalezy czy pojawicie sie w Kanadzie czy tez nie.


Dzisiaj to wczoraj jutro.
The following user(s) said Thank You: michalxyz

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 10 miesiąc temu - 3 lata 10 miesiąc temu #37942 przez redhead-kushina

@Preryjny, pozwól, że przedstawię Ci tą "nową falę" od jeszcze polskiej strony. Mam, a przynajmniej miałam z nimi do czynienia na co dzień. Można ich podzielić na dwie grupy; są to albo wieczni studenci albo "zarabiam-tak-mało-ale nie-wezmę-przecież-pełnego-etatu-bo-mi-szkoda-całego-dnia-w-pracy".

Ci pierwsi żyją na garnuszku rodziców kończąc już trzeci z kolei kierunek o kulturze i budowaniu cegieł w starożytnym Egipcie zaraz po socjologii budynków biurowych i przyrodoznawstwie z filozofią przyrody na Warmińsko-Kujawsko-Pomorsko-Mazowieckiej Wyższej Szkole Lansu i Baunsu. Nagle po studiach okazuje się, że nie ma dla nich ciepłej posadki za biurkiem i czterech tysięcy złotych na rękę a nie pójdzie przecież pracować do Empiku bo on/ona jest po studiach i ma tych magistrów pełne kieszenie. Źli na Polskę wyjeżdżają w świat twierdząc, że inne kraje tylko przecież na nich czekają i z takim przeświadczeniem szukają pracy miesiącami wydając wszystkie oszczędności i często wracają do domu z płaczem, bo przecież sprzątać po hotelach nie będą.

Ten drugi typ jest jeszcze gorszy, bo jak Ci pierwsi może i z czasem się opamiętają tak Ci są przyzwyczajeni do tego, że się za nich wszystko robi a ich mottem jest "miej wyrąbane a będzie Ci dane". Gdy też wyjeżdżają źli na Polskę ("bo ja przecież pracuję prawie trzy dni w tygodniu i nie stać mnie na życie?!") i myślą, że będą sobie mogli dalej nic nie robić, bo przecież słyszeli, ze za granicą za to płacą. Jedyne co robią, żeby poprawić swój byt to chodzą z koszulkami 'pokolenie JPII' i myślą, że za to już im się wszystko należy.

Wyjeżdżają, nagle okazuje się, że daleko do domu, daleko do obiadków mamusi i nikt pieniążkami nie poratuje więc trzeba pracować. A z tym pracowaniem to ojojoooj, trzeba wstać rano a tak miło się cały dzień oglądało seriale.

Takim ludziom wszystko zawsze przychodziło łatwo a jak im próbujesz zwrócić uwagę to musisz przygotować się na tupanie nogami i zgrzytanie zębów.

Zobaczyli napis Working Holiday to prawdopodobnie za bardzo wzięli to do siebie.


Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
canadiansource.blogspot.ca/
The following user(s) said Thank You: Preryjny, Markpol, michalxyz

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 10 miesiąc temu - 3 lata 10 miesiąc temu #37954 przez michalxyz

@Redhaed
Mi się wydaje, że te przykłady jakie tutaj opisałaś, skrajne przykłady, nie biorą się za emigrację. Infantylne osobniki, niegotowe do ciężkiej pracy jechałyby za ocean? No nie wiem, może się mylę. Może żyję w innym świecie.
Wydaje mi się, że Preryjny miał na myśli osoby, które myślą, że otrzymanie POE to była najcięższa rzecz, że teraz będzie już z górki. A tak na prawdę teraz dopiero zaczynają się schody. Parę kliknięć na klawiaturze i zapłacenie niedużej kwoty równa się w ostateczności otrzymaniu POE. Co jednak z tego? Nic. Tysiące młodych przylatuje do Kanady z POE. Tysiące ma zbliżoną znajomość języka. Setki mają lepszą znajomość języka od osobnika X, setki mają gorszą znajomość od osobnika X. A co to oznacza dla niego? To, że osobnik X w żaden sposób nie jest uprzywilejowany ani wyróżniony. On przyjechał do Kanady popracować i pozwiedzać, czyli zostawić te $ jakie zarobił a za 12 miesięcy ma go nie być. Tak widzi to Kanada.
A jak widzi to osobnik X? Przyjechał i czeka, że praca go znajdzie po paru dniach, że najlepiej rozsiądzie się w ciepłym biurze i dostanie po powiedzeniu Hello - 15$ na rękę. Pracodawca będzie natomiast tak z niego zadowolony, że nie będzie mógł się doczekać aż minie 6 miesięcy żeby już podpisać wszystkie papiery świata, aby tylko pracownik X dostał możliwość pozostania w Kanadzie na dłużej. Osobnik X myśli, że za oceanem, to pieniądze wpadają do kieszeni same, że jest dużo łatwiej niż w Polsce, że jak już tam wyląduje to już na 100 procent zostanie. Co ma na dowód swoich przemyśleń? Przecież jest Master Degree, przecież było wymagane 2500$ a on ma aż 5000$. Przecież nie może się nie udać, byleby się gdzieś zaczepić... ale nie, tutaj nie bo mało płacą... tutaj nie bo ludzie mi nie pasują... tutaj nie bo daleko od lokum... tutaj nie bo dopiero po 20:00 będę w domu... tutaj nie bo blablabla.

Ja bym jednak zwrócił uwagę, że wyjeżdżają osoby, które nie widzą tutaj swojej przyszłości. Wyjeżdżają z kraju o którym prawa ręka premiera mówi, że istnieje on (kraj) tylko teoretycznie, że to gruzy i kamienie. Wyjeżdżają bo chcą łatwiejszego życia dla swoich dzieci. Wyjeżdżają bo w Polsce nie mogą znaleźć pracy. Nie dlatego, że skończyli studia na Wyższej Szkole Kółka Kaszubskiego. Skończyli dobre studia, Państwowe, dobre kierunki, ale co z tego jak pracy nie ma. Po prostu nie ma. Rozsyłają CV, zanoszą CV ale nic. Pracodawca może ewentualnie zgodzić się na darmowy staż, najlepiej na pół roku. Czy są po nim szanse na zatrudnienie? Nie, bo za rogiem czeka kolejny stażysta na pół roku za darmo. A za co kupić bilety? A za co jeść? A za co mieszkać? Są osoby w Polsce, które nie mogą znaleźć pracy nie dlatego, że kończyły durne studia, nie dlatego że nie chcą pracować, ale dlatego, że po prostu pracy znaleźć nie mogą.
Znam przypadki osób, które po architekturze na Politechnice szukały zatrudnienia przez rok, a po roku pracowały przez następny rok za 700 zł dofinansowania za staż z Urzędu Pracy.
Różne są zatem przypadki emigracji. Nie mówmy, że w Polsce praca leży na ulicy i że nie pracują tylko Ci co pracować nie chcą.
Mam też znajomego który skończył studia, dobry kierunek, nauki ścisłe, Państwowa uczelnia. Nie mógł znaleźć pracy. Najpierw pracował jako magazynier, później ktoś z rodziny załatwił mu pracę w hali. Cieszył się bo wzięli go bez doświadczenia, dostawał dobry pieniądz o jakim większość może marzyć - 4k na własnej działalności gospodarczej. Niestety kolega z pracy najechał mu na stopę 10 tonowym wózkiem - dziś dopiero zaczyna chodzić o kulach - pięta została zmiażdżona. Ma dostać 5000zł odszkodowania z ZUS'u. Pamiętajmy, że praca fizyczna czasami jest lepiej płatna, ale niesie za sobą nieporównywalnie większe ryzyko i też nie jest dla każdego.

Parę statystyk z głowy. W Polsce 2/3 społeczeństwa zarabia poniżej średniej krajowej a 70% z nich zarabia poniżej 2000zł.

Najczęściej proponowane wynagrodzenie początkowe to 1400 zł (osoba z magistrem po kierunkach finansowych, Państwowa uczelnia) - wynajem 800 zł, bilet miesięczny 200 zł, jedzenie na miesiąc 400. Jeść (ale tyko po taniości), spać (kawalerka łóżko i ściana) jechać do pracy (smród, brud ale dwie stówki płacić trzeba) i siedzieć w pracy (szkolenia? nie ma pieniędzy. Awans? Nie bo trzeba by podnieść pensję). Serio, tutaj ludzie się cieszą jak mają 1800 na rękę tak jakby wygrali w LOTTO. A co to jest 1800 netto? Tutaj mając nawet 2500 netto musisz wciąż wszystko szacować, każdy zakup przemyśleć, zastanowić się czy w tym miesiącu kupić orzechy czy w następnym. Dlaczego? Bo płacisz 1300 zł raty za mieszkanie, na jedzenie wydajesz 500, na bilety 200, a przecież są jeszcze rachunki, prąd, woda, gaz, telefon, internet... A leki, a jakaś kultura i rozrywka? A jeszcze doliczmy ubezpieczenie za samochód i zamieńmy opłaty za bilety na opłaty za paliwo...

W Polsce nie jest kolorowo i wszyscy to wiemy. W Kanadzie też będzie trudno, ale może komuś się uda poprawić sobie jakość życia. I za tych trzymam kciuki! :)

Przepraszam za zbyt długi wpis...


Step by step.

Winnipegger.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 10 miesiąc temu #37960 przez redhead-kushina

michalxyz napisał:

Mi się wydaje, że te przykłady jakie tutaj opisałaś, skrajne przykłady, nie biorą się za emigrację. Infantylne osobniki, niegotowe do ciężkiej pracy jechałyby za ocean? No nie wiem, może się mylę. Może żyję w innym świecie.

Oj no właśnie byś się zdziwił. Tacy ludzie nie zdają sobie sprawy z pewnych rzeczy, myślą, że jeśli zdobyli magistra/licencjat/pierwszą pracę to najgorsze już za nimi i teraz już mogą rządzić światem. Ba, twierdzą nawet, że wszystko im się za to należy. Tak jak pisałam, miałam bezpośredni kontakt z takimi ludźmi, najczęściej padało zdanie "ej no, Wiesiek wyjechał i mu się udało, to mi się nie uda?" I tak sobie każdy myślał, że Wiesiek siedział i bąki zbijał a tak naprawde nie mieli zielonego pojęcia przez co Wiesiek przechodził, żeby dotrzeć do tego miejsca w jakim się znajduje.

Postawisz im miske pod gębę, to nie dość, że nie usłyszysz 'dziękuję' to jeszcze 'a czego takie gorące'.

Za dużo lekkoduchów.


Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
canadiansource.blogspot.ca/

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 10 miesiąc temu - 3 lata 10 miesiąc temu #37962 przez michalxyz

Może i tak. Może dzięki temu, że 90% mojej rodziny jest za granicami kraju, ja mam trochę inne środowisko, trochę inny obraz. W sumie faktycznie, pewnie bym się zdziwił. Sam widzę często jacy są ludzie, więc może i faktycznie, nawet takie osobniki porywają się za ocean. Myślałem jednak, że jak już to wybierają jednak Niemcy bądź Anglię i Irlandię. Co nie oznacza, że tam jadą tylko tacy. Mam dwie rodziny w Irlandii, ciężko pracowały i pracują, tak jak miało to miejsce tutaj w Polsce. Tylko tutaj mięli z tego długi, a tam teraz po 10 latach mają wszystko. Recepta? Praca, praca, praca.

Generalnie nie lubię oceniać ludzi, nie lubię mówić jacy ludzie są, jacy być powinni, kto sobie poradzi a kto nie. Kim jestem aby oceniać innych. Można jedynie ostrzegać i sprowadzać na ziemię, tak jak na początku rozmowy zrobił to Preryjny. Co kto zrobi z takimi wiadomościami, w kim takie wiadomości coś zmienią - to już inna sprawa.


Step by step.

Winnipegger.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 10 miesiąc temu #37964 przez redhead-kushina

Ja nie oceniam ludzi tylko przedstawiam fakty. Jednak wolałabym nie przytaczać przykładów tutaj.

Oczywiście, że nie jadą za granicę tylko tacy - rozchodzi się teraz o to, że jadą ludzie, którzy myślą, że fuksem im się wszystko uda a potem pretensje mają do wszystkich, że trzeba pakować manatki i wracać tylko nie do siebie...


Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.
canadiansource.blogspot.ca/

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 10 miesiąc temu - 3 lata 10 miesiąc temu #37965 przez michalxyz

Ja rozumiem przecież ocb ;)
Ocenianie - nie kierowałem tego do Ciebie przecież. :)


Step by step.

Winnipegger.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 10 miesiąc temu #37969 przez michalxyz

A, jeszcze jedno mi się przypomniało.
W Polsce wciąż wierzą w American Dream.
:P
Media jak już coś o Kanadzie napiszą, to najczęściej, że szukają tam pracowników i dużo płacą. Ludzie to łykają jak pelikany, rysuje się obrazek krainy mlekiem i miodem płynącej, gdzie za lekką robotę można zostać ozłoconym.
Ja zanim zarejestrowałem się na forum, spędziłem trochę czasu na czytaniu co i jak. A teraz co robię? Odpisuję na posty typu ''siema, mam 25 lat, śmigam do Kanady, co mi doradzicie?''.

Co jeszcze zauważyłem? Nie maleje popularność serwisów o Kanadzie. Podaj swoje dane, wpłać 200 euro a my załatwimy Ci robotę. I już 100 000 polubień na facebooku. I ludzie piszą ''To coś dla mnie, ale za trzy lata bo robię drugie studia''.

Jednak takimi prawami rządzą się fora internetowe.


Step by step.

Winnipegger.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Preryjny
  • Preryjny Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Platynowy forowicz
  • prairie seer
Więcej
3 lata 10 miesiąc temu - 3 lata 10 miesiąc temu #37971 przez Preryjny

Dziekuje kushina, byc moze to co napisalas jest przejaskrawione , ale jest w tym duzo prawdy. Dochodzi jeszcze jedna grupa, a moze raczej zjawisko jakkolwiek o charakterze bardziej globalnym jak i pokoleniowym: nastawienie konsumenckie - szukanie najlepszego wyboru. Przykladowo, osobnik(i) przyjezdza(ja), czasem nawet na urlop bezplatny, maja prosta droge do nominacji lub nawet otrzymuja nominacje, zabierajac miejsce innym, po czym przychodzi ten trudny okres dla immigranta kiedy pamiec minimalizuje powody dla ktorych ktos opuscil dany kraj; wracaja skad przybyli z nowym nastawianiem, snujac nowe wspaniale plany, tylko po to , aby na miejscu na nowo byc rozczarowanym.
Bronie sie rekami i nogami, aby nie popadac w geriatryczny stan umyslu i marudzic jak w przeszlosci bylo. czasem jednak czytam czy slysze jak poprzednim pokoleniom bylo latwo i jak Polonia "dorobila sie". Jezeli nikt do tej pory tego nie uczynil , to pozwole sobie w skrocie wyprowadzic z bledu. Na przelomie XIX i XX wieku przybywali analfabeci glownie z Galicji, ktorzy w drastycznej biedzie, w ekstremalnych warunkach bytow/pogodowych budowali przyszlosc i kreowali kraj dla swoich dzieci; po wojnie przybyli ci, ktorym udalo sie przezyc i wcale z tego powodu nie uwazali sie za szczesliwcow - za przywilej pobytu w Kanadzie musieli pierwsze dwa lata odpracowac na farmie; emigracja lat osiemdziesiatych , nie rzadko ze slaba znajomoscia jezyka, ale ze swiadomoscia , ze "nowy swiat" jest do poznania, podejmujac kazda prace, krok po kroku iz cierpliwoscia znajdoiwala swoje miejsce w kanadyjskiej spolecznosci.
Tak Kanada to piekny kraj , ktory byl budowany przez ludzi czesto nie wyksztalconych, ale skromych i uczciwych, zdeterminowanych do stworzenia lepszego zycia.
Dlatego przyjezdzajac tutaj w nadzieji na lepsze miejsce dla siebie , prosze pamietac:
- nawet w miejscach , gdzie jest duze zapotrzebowanie na pracownikow, o prace stara sie
- wyksztalcenie i wiedze, trzeba udowodnic
- jakosc zycia kazdy kreuje sobie sam
- ceny/koszty/zarobki negocjuje sie
- na wszystko potrzeba czasu, nic nie przychodzi samo z siebie

Tak, Kanada to kraj mozliwosci, ale mozliwosci nie czekaja laskawie, az dana osoba pojawi sie. Mozliwosci trzeba znalezc, zdobyc, wykorzystac z duza duza doza ciepliwosci i pokory.


Dzisiaj to wczoraj jutro.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 10 miesiąc temu - 3 lata 10 miesiąc temu #37972 przez Wojtek

Kolejną kwestią jest fakt, iż wielu przedstawicieli Polonii, wcześniejszych fal, generacji angażuje siebie, swój czas, energię, chęci i swoje prywatne znajomości, tylko po to, aby tak jak inne narodowości/mniejszości ułatwić drogę startu przybywającym Polakom Nowej Fali.

Niezaprzeczalnym jest fakt, iż w ciągłej migracji w Europie Zachodniej znajduje się co najmniej 3 mln Polaków szukających lepszego jutra. Dla wielu z nich Kanada może być domem. Dla jak wielu? Zależy to tylko od zaangażowania Polonii. Temat był wielokrotnie na forum EmigracjaDoKanady.CA omawiany. Wielu przedstawicieli Polonii w Kanadzie na codzień angażuje się i pomaga. Jednak... feedback jaki się tutaj na miejscu otrzymuje - od przedstawicieli Polonii, którzy się przejechali - jest taki, że spryciarstwo, kombinatorstwo, lenistwo i jeszcze kilka negatywnych cech biorą górę nad np. zwykłą wdzięcznością, pracowitością, uporem w dążeniu do wcześniej założonych celów z osobistym wysiłkiem, choćby minimalnym.

Być może warto uświadomić sobie, że do Kanady docelowo "nie opłaca się" przyjechać na szybki zarobek i szybki powrót do Europy. W takim celu bliżej, łatwiej i szybciej jest wyjechać do jednego z krajów UE. W Kanadzie buduje się życie. W spokojnym, często cichym i bezpiecznym otoczeniu. Z dala od wojen, rewolucji i niepokojów. Konsekwentnie, początkowo pracując (ciężko) dla kogoś - płacąc frycowe - aby następnie otwierać swoje biznesy i cieszyć się niezależnością.

Być może obecnie przybywający mają tak łatwo, jak jeszcze żadne inne pokolonia wcześniejszych emigracji nie miały?


"A Nation's greatest enemy is the small minds of its small people"

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  
Czas generowania strony: 0.261 s.

Zaloguj or Załóż konto