× Napisz co powoduje, że emigrujesz! Napisz skąd emigrujesz i dlaczego!

Topic-icon Liczby i emigracja

Więcej
3 lata 2 miesiąc temu - 3 lata 2 miesiąc temu #45250 przez Wojtek

DarekManchester napisał:

A w USA jak się dzieje?
W Chicago brakuje rąk do pracy, gdyż Polacy praktycznie tam nie przyjeżdżają. Polaków w Polsce zaprogramowano na wyjazdy do Unii Europejskiej i przy okazji odcięto od niezależnych źródeł informacji z USA/Kanady... Obecnie programuje się poczucie winy w przypadku pojawiania się myśli o emigracji u danego osobnika w Polsce.

Bo to, że Elżbiecie Skutnik spod znaku Byka, w Ameryce źle nie jest, najlepiej świadczy fakt, że w Polsce nie była od chwili wyjazdu…


"A Nation's greatest enemy is the small minds of its small people"

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  • Preryjny
  • Preryjny Avatar Autor
  • Wylogowany
  • Platynowy forowicz
  • Platynowy forowicz
  • prairie seer
Więcej
3 lata 2 miesiąc temu #45251 przez Preryjny

Konrad napisał:

D
Wielu ludzi widzi w Ameryce diabła, ale w porównaniu co piszesz to stany to ostoja spokoju.


Bez sensu i bez zwiazku z tematem, ale nie moge sobie odmowic przyklasniecia: )


Dzisiaj to wczoraj jutro.
The following user(s) said Thank You: Konrad

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 2 miesiąc temu #45252 przez Konrad

wojtek napisał:

DarekManchester napisał:
A w USA jak się dzieje?
W Chicago brakuje rąk do pracy, gdyż Polacy praktycznie tam nie przyjeżdżają. Polaków w Polsce zaprogramowano na wyjazdy do Unii Europejskiej i przy okazji odcięto od niezależnych źródeł informacji z USA/Kanady... Obecnie programuje się poczucie winy w przypadku pojawiania się myśli o emigracji u danego osobnika w Polsce.

Bo to, że Elżbiecie Skutnik spod znaku Byka, w Ameryce źle nie jest, najlepiej świadczy fakt, że w Polsce nie była od chwili wyjazdu…
Nie tylko w Chicago.


Jaki jest kon kazdy widzi.
The following user(s) said Thank You: Wojtek

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 2 miesiąc temu #45254 przez Wojtek

Konrad napisał:

Nie tylko w Chicago.
Nju Jork, Nju Jork... i nie tylko ;-) Bazarynka pęka w szwach od ogłoszeń z ofertami pracy .


"A Nation's greatest enemy is the small minds of its small people"
The following user(s) said Thank You: Konrad

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 2 miesiąc temu - 3 lata 2 miesiąc temu #45255 przez slawdar1

.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 2 miesiąc temu #45259 przez Konrad

slawdar1 napisał:

.
Byłeś w USA?


Jaki jest kon kazdy widzi.

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 2 miesiąc temu #45264 przez Wojtek

Konrad napisał:

slawdar1 napisał:
.
Byłeś w USA?
Dobre pytanie.


"A Nation's greatest enemy is the small minds of its small people"

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 2 miesiąc temu #45274 przez DarekManchester

Konradzie,
Każdy ma prawo widzieć dany kraj tak, jak chce. Ja się jeszcze trochę boję samych Stanów więc na razie będę się od nich trzymał daleko. Choć nie wykluczam, że dorosnę i mi się zmieni. Nie byłem tam nawet turystycznie, gdyż nie miałem powodu. Moje turystyczne wyjazdy - nawet do miejscowego muzeum - okazują się być klapą (np. nikt w muzeum lotnictwa nie potrafił mi powiedzieć z czego skontruowany był ten czy inny samolot, czy ilość śmigieł, kierunek ich kręcenia się, materiały z jakich są wykonane ma znaczenie podczas lotu, ile kosztował ten czy inny samolot, ile na dzisiaj wynosiła ówczesna wartość zakupu danego regionu fabrycznego, itd.), więc na razie dam sobie spokój z turystyką.

Wojtku,
Chicago, Nowy Jork i inne miejscowości amerykańskie w których potrzeba rąk do pracy na pewno nie są odosobnieniem, jeśli chodzi o sytuację na świecie (z resztą - sam to przynałeś). W Polsce też brakuje rąk do pracy – przy recyklingu na wysypiskach, przy ścinaniu gałęzi w miejscach trudno dostępnych i przy wielu innych pracach, do których Polacy nie chcą iść ze względu na fatalne warunki pracy i płacy – dlatego prac tych podejmują się Rumuni, Ukraińcy i inne narodowości, które mają z pracą i płacą jeszcze gorzej niż Polacy. Głośno się o tym nie mówi, ale Ukraińcy nie przyjeżdżają do Polski turystycznie (bo ich na to nie stać, choć udają przeciwnie), tylko zarobkowo – wiem co mówię, bo nie dalej jak 3 tygodnie temu, gdy byłem w Polsce leczyć zęby – miałem możliwość dłuższej rozmowy z Ukraińcami. U nich jeszcze gorzej, niż w PL.
Podobnie jest w Niemczech, Anglii, Hiszpanii, Włoszech... - wszędzie potrzebna jest bardzo tania siła robocza do najbardziej niewdzięcznych prac.

Szczerze mówiąc to nie za bardzo wiem jak się odnieść to tego co napisałeś w kwestii braku rąk do pracy… bo:
jak odnieść to do bezrobocia w biednych stanach USA i prowincjach Kanady,
jak odnieść to do – jak było tu niejednokrotnie napisane na forum – mobilności i średniej ilości przeprowadzek Amerykanów i Kanadyjczyków z jednej miejscowości do drugiej,
jak odnieść to do ogromnej ilości chętnych, którzy chcieliby się osiedlić w USA i Kanadzie, a nie mogą,
jak odnieść to do faktu, że na przestrzeni ostatnich kilku lat populacja Chicago wyludniła się o 30%,
jak odnieść to do niezliczonych rzeszy Meksykanów i innych imigrantów mniej lub bardziej legalnych, którzy są pod ręką, a nie za oceanem?

Kolejna kwestia, jaką poruszyłeś: poczucie winy.
KAŻDY KRAJ INDOKTRYNUJE SWOICH OBYWATELI W POCZUCIE WINY Z TYTUŁU EMIGRACJI GDZIEKOLWIEK + „patriotyzm mimo wszystko”, nie ważne czy będziesz chciał wyemigrować do Niemiec, Hiszpanii, Włoch, Anglii, USA, Kanady, Australii, czy Bangladeszu.
Tak się składa, że czytuję prasę niezależną ale także i tą komercyjną (głównie dla komentarzy) i wiem co się dzieje.
Wiem ilu ludzi jest deportowanych i bynajmniej nie za bandycki tryb życia.
Życie to nie tylko praca i zakupy – to także losowe sytuacje, w których każdemu może podwinąć się noga, policja może zostać wezwana (np. do wypadku samochodowego nie z naszej winy) i osoba może zostać wydalona z kraju na zawsze zostawiwszy w nim wszystko to, co z trudem dotychczas udało jej się zdobyć. Niezbyt przyjemna perspektywa.
A nie sądzę, by wielu było imigrantów, którzy chcą wracać z niczym do bagna, z którego tak bardzo chcieli się wydostać.

Wrócę jeszcze do pierwszego wątku:
Może się mylę, ale Amerykanie chyba chcą mieć niewolników trochę na kształt Hindusów, Pakistańczyków i innych w UK – żeby mieszkali w slumsach czy stodołach, pracowali za mniej niż najniższa krajowa i żeby w każdej chwili można było ich wykopać hen daleko…
Wojtku, czy myślisz, że gdyby nie względy formalne, to siedział bym w grajdole zwanym UK? Myślisz, że gdyby nie moje papiery, to nie spakowałbym swojego dobytku jednego dnia a następnego był już w samolocie do Ameryki? Chwili bym się nie zastanwiał. Ale wygląda na to, że swoje muszę "odsiedzieć", przynajmniej do czasu zatarcia się wyroku.

Historia, którą przytoczyłeś mogła mieć nieco inny finał – 250.000 $$$ grzywny i 5 lat więzienia (oszustwo matrymonialne). Albo pozostanie bezdomną. Albo uliczną prostytutką. Albo odebranie dziecka do przypadkowej homoseksualnej rodziny zastępczej i zrobienie zeń seksualnej zabawki. Albo wszystko naraz. Kobieta miała po prostu bardzo dużo szczęścia. Może miała tak samo jak ja – więcej szczęścia niż rozumu, gdy próbowałem wrócić do UK na nieważnym dowodzie osobistym i tylko łut szczęścia sprawił, że oficer kontrolny mnie przepuścił.
Ale posiłkując się nią, oraz innymi materiałami powiem tylko tyle, że NIELEGALNA PRACA I IMIGRACJA JEST DLA TYCH, KTÓRZY NIE MAJĄ NIC DO STRACENIA.
Poza tym – 30 lat temu zostać obywatelem Kanady i USA można było (w porównaniu z tym co jest dzisiaj) niemal tak łatwo, jak prztyknąć palcem. Dziś te czasy się skończyły. A wiem, że przyjdą jeszcze gorsze, cięższe.
Ja mam coś do stracenia – i może nie jest to dużo – to jest to coś, czego nigdy w życiu nie miałem. Choć pracuję na zmywaku – mam kontrakt (w odróżnieniu od 60% pozostałych ludzi tam zatrudnionych) i pełnię świadczeń. To daje mi pewne poczucie bezpieczeństwa. Praca nie jest ciężka fizycznie ani umysłowo, jest 25 minut rowerem od kwatery mieszkalnej. Mam też czas wolny na naukę i rozwój oraz na planowanie przyszłości. Nigdy tego nie miałem w PL.
Nie porzucę swojego dotychczasowego życia na rzecz życia w strachu o deportację, więzienie, niewypłacenie pensji (bo chyba jako nielegalny pracownik jestem zdany na łaskę i niełaskę tego, który mnie zatrudnia… a może się mylę?) i inne.
Chyba, że ktoś mnie przekona siłą argumentów.

Ameryka (kontynent) chce ludzi o wiedzy i doświadczeniu specjalistycznym (oczywiście za mniejsze wynagrodzenie niż ci, którzy są na miejscu i wiedzą ile realnie się powinno za taką pracę dostawać $$$), a nie do prac prostych i nie wymagających kwalifikacji lub prac o średnim poziomie trudności. Chcą tam ludzi np. do naprawy silników w odrzutowcach, na platformy wiertnicze, kierowców TIRów (tutaj troszkę lżejszy kaliber), doktorów-inżynierów konstruktorów bomb biologicznych nowej generacji dla wojska, itd. - kucharzy, opiekunki, pracowników fabryk samochodów… - tych mają na pęczki, jak w każdym kraju.
Chce też ludzi nieskazitelnie czystych ( pomimo tego, że wszyscy Amerykanie i Kanadyjczycy „swoje za uszami mają” - hipokryzja anglosaska...) a to wyklucza wielu wartościowych pracowników i obywateli, którym kiedyś noga się podwinęła (i nie piszę tutaj tylko o sobie – w areszcie poznałem osoby mające w sobie znacznie więcej człowieczeństwa, niż setka pracowników jakiejkolwiek uczelni razem wzięta). I sztywno wpasowujących się w ciasne ramy często idiotycznego, absurdalnego programu imigracyjnego – podam przykład: łatwiej wjechać na IEC czy CIC jako supervisor, niż jako kierowca TIRa, choć supervisorem można być nawet w firmie sprzątającej po miesiącu i niemal nic to nie kosztuje, a żeby zostać kierowcą TIRa trzeba się wykosztować i namęczyć.

Kolego Slawdar1 – w Twojej wiadomości nie było żadnej treści (poza kropką), ponów ją więc proszę, gdyż uważam, że niechcący musiałeś ją skasować tuż przed wysłaniem. Jeśli jednak uważasz, że nie warto, albo nie masz ochoty – zignoruj ten akapit.

Na dziś chyba skończę… ale na dialog otwarty jestem zawsze.

Pozdrawiam!

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
3 lata 2 miesiąc temu #45275 przez Dorothy

DarkManchester - piszę się "noga się powinęła" a nie "noga się podwinęła" ;).
Co do wobrażeń o US i Kanadzie a realiach - niejednokrotnie na forum pisano, że są to kraje, które w kwestii emiracji sa dla ludzi wytrwałych.

Co do pracy - zwróć uwage na fakt taki, że w Polsce brakuje rąd do pracy w sytuacjach, gdzie wynagrodzenie nie byłoby w stanie pokryć podstaowych potrzeb człowieka. Kolejna kwestia, t otaka, że w Polsce generalnie pensje, to jakaś komedia - mając dyplom inżyniera architekta jedyne, co firmy chcą mi zaproponować, to roczny staż (dzięki temu nie muszą płacić za mnie składek ZUS) za 1000PLN/mc - oczekując, że mój zakres obowiązków będzie obejmował dosłownie wszystko plus nadgodziny.
Dla porównania: w Kanadzie, czy US w biurach architektonicznych zatrudniane są oddzielnie osoby do robienia rysunków technicznych/architektonicznych, tworzenia grafiki, projektowania, kontaktowania się z klientami. W Polsce natomiast zatrudnia się jedną osobę na te wszystkie "stanowiska" - za 1000-1500PLN/mc (najniższą krajową).

Jeśli chodzi o prace niskopłacowe w US czy Kanadzie, to zwróć uwagę, że zostały one "zaprojektowane" głównie dla osób, którą się uczą a chcą sobie dorobić. W krajach Ameryki Północnej, dzieki anglosaskiemu systemowi nauczania, studenci mają możliwość dostosować sobie godziny nauki tak, żeby móc sobie dorabiać na własne przyjemności. I od tego jest Mc'Donalds i inne nisko płatne prace. W Polsce jest to nierealne bo przeciętny uczeń szkoły średniej musi siedzieć w niej konkretną ilośc godzin w konkretnych ramach czasoych, tak samo jak studen uczelni.

Czy teraz widzisz różnicę?

Kolejna rzecz, to taka że w krajach Ameryki Północnej brakuje rąk do pracy w zakreście specjalistycznych zawodów poniekąd przez fakt, że studia są tam odpłatne (oczywiście nie sa to wielkie kwoty) i wiele osób się na nie nie decyduje (co mona łatwo wywnioskować ze statystyk), chociażby takie studia architektoniczne - przeglądając strony biur architektonicznych w Kanadzie i wczytując się w opisy pracowników/założecieli - wywnioskowałam, że gdzieś z połowa tych osób zdobyła dyplom uczelni wyższej poza Kanadą (w Kanadzie tylko dokończyła edukację dotyczącą wyższego stopnia), to o czymś świadczy.

Co do bezrobocia i braku rąk do pracy:
- nawet w Emiratach Arabskich są sektory, gdzie panuje bezrobocie i tak jest wszędzie (może poza Watykanem ;)), to wszystk ozależy od obywateli i ich podejścia do kierunku wykształcenia. Temu zapowiedz się nie da bo jeden człowiek będzie bardziej obrotny i będzie kształcił się w kierunku, który w danym kraju jest poszukiwany, a inny pójdzie za "głosem serca" i wybierze kierunek, który jest jego pasją, mając świadomość, że niekoniecznie znajdzie potem pracę. Dokładnie tak samo jest w Polsce, chociaż w Polsce po prostu jest moda na posiadanie dyplomu, dlatego "mamy" od groma humanistów, którzy nic nie potrafią jak i pracy w zawodzie w życiu nie znajdą. Swoją drogą - możesz wymienic te biedne stany w US i prowincje w Kanadzie? I w jaki sposób wygląda ich bieda?
- ludzie w US (nie wiem dokładnie czy w Kanadzie ten proceder występuje równie często) przeprowadzają się często bo tam jest to tanie a przecież każdy szuka najlepszej alternatywy dla siebie. W Polsce nie łatwo jest rzucić wszystko z jednej chwili, spakować swój dobytek do auta i wyruszyć, gdzie Ci się żywnie spodoba bo jest to zbyt drogie. W US zarówno podróżowanie jak i koszty utrzymania mieszkania/domu są tańsze niż w Polsce. W US czy Kanadzie postawisz sobie dom co najmniej o połowę taniej niż w PL. A chęć czy potrzeba częstego przeprowadzania się wynika m.in. z wyboru kierunku edukacji danej osoby. Zawsze tak było, jest i będzie, że są w danym kraju rejony, gdzie osoba o danym wyszktałceniu będzie bardziej poszukiwana a w innym rejonie będzie mniej miejsc pracy dla takiego człowieka.
- żaden kraj nie chce wpuszczać do siebie ludzi bezproduktywnych, którzy "za chwilę" będą na ich utrzymaniu albo takich, któzzy zabiorą pracę obecnym obywatelom, którzy przez to będą musieli iśc na bezrobocie i też być utrzymywani z budżetu państwa. To przecieć logiczne i nie ma w tym nic dziwnego. Oczywiście firmy mogą łatwo kombinować, żeby sprowadzić sobie MASĘ taniej siły roboczej - wiele firm szczególnie hinduskich w ofertach pracy zawiera wymogi (specjalnie wymyslone), których osoby mieszkające w Kanadzie nie są w stanie spełnić - wystarczy, że do ogłoszenia o pracę zamieści się informację, że pracownik musi posiadać jakiś tam specyficzny certyfikat, czy posługiwać się jakimś tam językiem (gdzie wiadome jest, że raczej Kanadyjczyka z takimi umiejętnościami się znajdą) i gotowe. To oczywiście napisałam w sporym skrócie ale tak to działa własnie. Ze względu na to, że US i Kanada wiele swoim OBYWATELOM oferuje, to też nie łątwo jest się tam dostać.
-z Chicago ludzie powyjeżdżali bo miasto się po prostu "skończyło", nie można też napełniać miasta emigrantami w nieskończoność. Tym bardziej, że jak wiele miejsc, pewne gałezie gospodarki są tam bardziej rozwinięte a pewne mniej więc logcznym jest, że po pewnym czasie pewna częśc imigrantów będzie ten region opuszczać. Poza tym, pamiętajmy o "kryzysie", który kilka lat temu wystąpił - wiele Polaków właśnie z Chicago w tym czasie wróciło do Polski (oczywiście od razu poszli na zasiłek ;)) bo się przestraszyli zaistniałej sytuacji.
- co do Meksykanów i innych imigrantów, to nie rozumiem o co Tobie chodzi.

Nie wiem co to za historie o deportacjach "niewinnych" ludzi. Jeśli ktoś już jest obywatelem np. US, to wcale nie tak łatwo jest się tej osoby pozbyć więc ta Twoja "prasa" coś trochę kręci. Dla mnie, jeśli już gdzieś wyczytałeś podobną historię, to musiała być nieźle przekoloyzowana i nie wszstkie okoliczności zostały tam ujęte. A prasa czy ta niezależna, czy komercyjna zawsze działa po to, żeby ludźmi manipulować - zresztą, nie ma czegoś takiego jak prasa niezależna - nikt nigdy w mediach nie przestawi Tobie całkowicie obiektywnej i całej prawdy ;).

Chyba generalnie trochę przesadzasz z wnioskami związanym iz Ca i US - nie wiem ,czy masz jakieś doświadczeni w tej kwestii ,cy bazujesz na tym, co wyczytałeś z "niezaleznych" gazet. Poza tym, jak sam doskonale wiesz i nawet to ująłeś w poście w UK tez nie jest super kolorowo - zauwaz, że jesteś szczęściarzem, że masz umowę o pracę bo jak wsam wspomniałeś, 60% ludzi nie ma ;). Zresztą, mam też sporo znajomych, którzy w UK mieszkają więc wiem jak jest. Co kto wybiere, to jest sprawa i nikt nikogo do niczego przekonywać nie będzie. Ja w UK nie chciałabym mieszkać, bo tam jest same pijactwo, Araby i za dużo Polaków ;).

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

Więcej
2 lata 11 miesiąc temu - 2 lata 11 miesiąc temu #46394 przez Wojtek

"Rzeczpospolita": Emigracja wciąż się opłaca

Ponad 3 miliony Polaków rozważa wyjazd zarobkowy za granicę. Aż ponad połowa z nich to ludzie do 34. roku życia - wynika z raportu firmy Work Service i CEED Institute, który omawia "Rzeczpospolita".


Z badania wynika również, iż prawie milion osób (27 proc.) myśli o emigracji na stałe. Trzy najczęściej wskazywane kierunki potencjalnej emigracji zarobkowej to Niemcy, Wielka Brytania i Norwegia.
Niewielkim pocieszeniem jest fakt, że w porównaniu ze styczniem tego roku chęć emigracji zarobkowej zmalała o jedną trzecią.
Z kolei z badań firmy The Boston Consulting Group wynika, że aż 70 proc. wysoko wykwalifikowanych polskich specjalistów w W. Brytanii nie planuje powrotu do kraju.



Co siódmy Polak rozważa wyjazd za pracą – połowa z nich to młodzi. Specjaliści nie chcą wracać do kraju.


Niemcy, Wielka Brytania i Norwegia to trzy najczęściej wskazywane kierunki potencjalnej emigracji zarobkowej, które w sierpniu tego roku brało pod uwagę 14,7 proc. aktywnych lub potencjalnych pracowników – wynika z raportu firmy Work Service i CEED Institute. Oznacza to, że ponad 3 miliony Polaków rozważa wyjazd zarobkowy za granicę. Aż ponad połowa z nich to ludzie do 34. roku życia. Z badania wynika, że prawie milion osób (27 proc.) myśli o emigracji na stałe.

Zdaniem demograf prof. Krystyny Iglickiej należy bić na alarm. – Chcąc zachęcić Polaków do powrotu do kraju, trzeba stworzyć więcej możliwości dla młodych i konkretnego wsparcia dla rodzin – podkreśla.

To duże wyzwanie, gdyż w najnowszym badaniu firmy The Boston Consulting Group, do którego dotarła „Rzeczpospolita", zdecydowana większość – bo aż 70 proc. – wysoko wykwalifikowanych polskich specjalistów w Wielkiej Brytanii deklaruje, że nie planuje powrotu do kraju. Większość z nich przebywa za granicą od ponad siedmiu lat. – Ich niechęć do powrotu oznacza, że polska gospodarka traci ludzi, którzy zdobyli ciekawe, cenne, czasem nietypowe doświadczenia – podkreśla Aneta Buchert, prezes Polish City Club, organizacji polskich profesjonalistów w Wielkiej Brytanii, która współpracowała przy badaniu.
Niewielkim pocieszeniem może być fakt, że chęć emigracji zarobkowej w porównaniu ze styczniem br. zmalała o jedną trzecią. Wówczas taki wyjazd brała pod uwagę ponad jedna piąta Polaków.
– Spadek liczby osób zainteresowanych takim wyjazdem może być efektem poprawy kondycji polskiego rynku pracy. Jak pokazują wskaźniki gospodarcze i dane GUS, od początku roku mamy w Polsce do czynienia z poprawą sytuacji pracowników. Widać, że Polacy mają większe poczucie bezpieczeństwa zatrudnienia i nadzieję na dalszą poprawę warunków pracy. Stąd mniejsze chęci do poszukiwania wyzwań zawodowych za granicami kraju – ocenia Tomasz Hanczarek, prezes Work Service.
Potwierdzają to wyniki badania. Aż 37,5 proc. ankietowanych zadeklarowało, że drugim najważniejszym czynnikiem zniechęcającym ich do emigracji zarobkowej jest posiadanie atrakcyjnej pracy. To aż o jedną czwartą więcej niż przed rokiem. Na pierwszym miejscu pozostają względy rodzinne.
GUS szacuje, że w ubiegłym roku ponad 2,32 miliona Polaków przebywało czasowo za granicą. To o 124 tysiące (prawie 6 proc.) więcej niż rok wcześniej i najwięcej od 2004 r. Gros tych ludzi wyjechało właśnie do pracy.
Z najnowszych brytyjskich danych wynika, że w ciągu 12 miesięcy do czerwca br. na Wyspach zarejestrowało się 128 tysięcy pracowników z Polski, którzy byli drugą po Rumunach grupą z zagranicy.
– W perspektywie najbliższych kilku lat czynniki zewnętrzne, w tym sytuacja na rynku pracy w Niemczech, będą bardziej istotne dla postaw migracyjnych Polaków niż to, co się będzie działo w naszym kraju – podkreśla prof. Maciej Duszczyk z UW, ekspert CEED Institute. Jak zaznacza, w tym czasie nie nastąpi w kraju zmiana, która pozwoliłaby wyrównać lukę w dochodach czy zabezpieczeniu społecznym, jaka dzieli nas od zamożnych państw.


"A Nation's greatest enemy is the small minds of its small people"

Proszę Zaloguj lub Zarejestruj się, aby dołączyć do konwersacji.

  
Czas generowania strony: 0.329 s.